Jasne, sam kiedyś byłem tym “monitorowanym dzieciakiem”, więc coś o tym wiem. Samsung Find, a właściwie Find My Mobile, to spoko sprawa, ale tak jak piszą inni, to bardziej do znalezienia własnego zgubionego telefonu, niż do szpiegowania kogokolwiek.
Jeśli chodzi o skuteczność, to działa to tak jak każde inne namierzanie GPS – jeśli telefon ma włączoną lokalizację, jest online i ma zasięg, to znajdzie. Interfejs jest prosty, bo to w końcu wbudowana funkcja, a nie jakaś superzaawansowana apka do kontrolowania. To jest fajne do awaryjnego zablokowania telefonu, albo puszczenia sygnału jak go zgubisz w domu pod poduszką (znam to!).
Ale do “głębszego monitoringu” dziecka czy partnera? Nah, nie ten adres. To nie jest narzędzie, które pokaże Ci SMS-y, aktywność w social mediach czy historię przeglądania. Takie rzeczy wymagają już innych, często płatnych apek, które są… no cóż, bardziej inwazyjne. I tu zaczyna się problem, bo kiedyś jak rodzice próbowali mnie tak “monitorować”, to kończyło się to tylko na tym, że stawałem się super kreatywny w ukrywaniu rzeczy. Więc zastanów się, do czego tak naprawdę potrzebujesz tej “skuteczności”, bo czasami szczera rozmowa i zaufanie działają lepiej niż dziesięć aplikacji szpiegowskich. No i pamiętaj, że śledzenie kogoś bez jego wiedzy to już grubsza sprawa.